O świcie obudził ich alarm. Dowódca kompanii wydał rozkaz i chwilę później jego podwładni stali przed budynkiem. Tak rozpoczął się dwudziestokilometrowy marsz kwartalny, w którym po raz pierwszy wzięli udział podchorążowie pierwszego roku studiów z Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu (WSOWL).

Trasa wiodła od koszar do miejscowości Raków Wielki. Podczas zajęć szkoleni musieli wykonać marsz ubezpieczony w styczności z przeciwnikiem, poradzić sobie w przypadku napotkania uszkodzonej przeprawy i organizować system łączności wewnętrznej. – Jednym z najtrudniejszych elementów był dwukilometrowy marsz w odzieży ochronnej po wykryciu rejonu skażonego. Było to tym bardziej wyczerpujące, że żołnierze nieśli broń i wyposażenie, które ważyły kilkadziesiąt kilogramów – tłumaczy dowódca kompanii por. Przemysław Stanisz.
- Zajęcia miały na celu doskonalenie osiągania gotowości bojowej, zasad wykonania marszu oraz zachowania po nim zdolności do prowadzenia walki. Miały także za zadanie sprawdzenie działania żołnierzy po ogłoszeniu alarmu i umiejętności zajmowania rejonu alarmowego – informuje dowódca 1. batalionu szkolnego ppłk Jacek Szlęk.
Poprawne wykonanie marszu to jeden z najważniejszych elementów skutecznego działania w różnych warunkach terenowych. Duże obciążenie psycho-fizyczne pozwala podchorążym poznać trudy żołnierskiego rzemiosła i przygotować ich do realizacji często ekstremalnych zadań, z jakimi mogą spotkać się podczas dalszej służby.



tekst i zdjęcia: mjr Piotr Szczepański

Back to top