Podchorążowie II roku studiów II stopnia o specjalnościach rozpoznanie i aeromobilna uczestniczyli w kursie S.E.R.E. poziomu B dla personelu narażonego na izolację.

W rolę instruktorów wcielili się oficerowie z Zakładu Rozpoznania i Dowodzenia - mjr Artur Gonciarz, kpt. Mirosław Halot oraz z 1. batalionu szkolnego - por. Dawid Ząbek, a także funkcjonariusze z Ośrodka Szkoleń Specjalistycznych Straży Granicznej w Lubaniu.
Szkolenie odbywało się w formie pokazów z omówieniem oraz ćwiczeń praktycznych.
W trakcie zajęć praktycznych szczególną uwagę zwrócono na: budowanie schronień, rozpalanie ognia za pomocą krzesiwa lub magnezji, wykorzystanie wyposażenia osobistego w survivalu, pozyskiwanie wody oraz zdobywanie i przygotowanie pożywienia, techniki ustalania własnego położenia, unikanie schwytania w obliczu sił tropiących, wykonywanie i realizacja planu działania izolowanego personelu wojskowego (Evasion Plan of Action - EPA). Podchorążowie wypełniali również deklaracje identyfikacyjne personelu narażonego na izolację ISOPREP (ISOIated Personnel REPort).
Zajęcia teoretyczne z zakresu unikania schwytania w obliczu sił tropiących (mylenie tropu i zacieranie śladów, psychologia psów tropiących, zachowania się w sytuacji zakładniczej, psychologicznych aspektów przebywania w izolacji) prowadzili funkcjonariusze z Ośrodka Szkoleń Specjalistycznych Straży Granicznej w Lubaniu.
- Szkolenie było interesujące. Duże znaczenie miało to, że instruktor ze Straży Granicznej jest pasjonatem i lubi swoją pracę. Wyczerpał temat. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy, poznaliśmy m.in.: technikę pracy psa tropiącego oraz radzenie sobie w sytuacji pościgu - mówi sierż. pchor. Paweł Kostka z WSOWL.
Podsumowaniem pierwszego etapu szkolenia było przeprowadzenie praktycznych zajęć dobowych w terenie trudnodostępnym w rejonie Nadleśnictwa Szklarska Poręba. Ich celem było sprawdzenie opanowania przez szkolonych zagadnień dotyczących bytowania w warunkach niskich temperatur (budowa schronień), unikanie pościgu, orientacji w terenie i pokonywania przeszkód terenowych w trakcie przenikania.
Podchorążowie wykonywali różnego typu ogniska, w zależności od ich przeznaczenia. Wybudowali kilka rodzajów schronień, mających zastosowanie w rozmaitych warunkach terenowych. Ponadto uczyli się, jak przygotowywać pożywienie w warunkach polowych używając do tego celu ogniska, „pieca podziemnego" oraz wędzarni zbudowanej z pałatki. Uczono się też metod filtracji wody.
Podchorążowie musieli zadbać o schronienie na noc. Żaden z nich nie posiadał śpiwora, karimaty i innego pomocnego w takich warunkach sprzętu.
Następnego dnia rozpoczęło się ćwiczenie dobowe. Ćwiczący zostali podzieleni na 3-osobowe zespoły i wywiezieni w nieznanym kierunku z zadaniem dotarcia na pierwszy punkt kontaktowy. Po zlokalizowaniu swojej pozycji rozpoczęli marsz. Wejście na punkt kontaktowy wiązało się z zachowaniem ściśle określonej procedury. Po nawiązaniu łączności każdy zespół dostawał zadanie do wykonania, po czym instruktorzy przekazywali współrzędne następnego punktu podjęcia.
Całodzienny marsz liczył ponad 40 kilometrów po bezdrożach Nadleśnictwa Szklarska Poręba. Po jego wykonaniu podchorążowie dostali suche racje żywnościowe i otrzymali zadanie przygotowania posiłku.
- To istotny element szkolenia dla specjalności rozpoznawczej i aeromobilnej, gdyż są to pododdziały narażone na izolację w trakcie wykonywania zadań, więc kurs S.E.R.E poziomu „B" daje dobre podwaliny do dalszego, skutecznego wykonywania zadań w przyszłości – stwierdza sierż. pchor. Sebastian Forjasz.
Kolejnym zadaniem było pokonanie górskiej rzeki z całym wyposażeniem, przy temperaturze wody wynoszącej 1stopień Celsjusza. Po przekroczeniu przeszkody wodnej, przy kilkunastostopniowym mrozie, mieli zaledwie kilka minut na rozgrzanie ciała oraz rozpalenie ognia. Szkoleni zaczynali grę z czasem – dobór miejsca, zebranie paliwa, wykrzesanie ognia. Każdy musiał zapanować nad sytuacją, ułożyć plan, podjąć decyzję i wprowadzić ją w życie nie zapominając o zagrożeniu ze strony przeciwnika.
- Jednym z najtrudniejszych elementów szkolenia było przełamanie własnych słabości i bariery psychicznej podczas wielokilometrowego marszu. Duże wrażenie zrobiło na nas pokonanie lodowatej wody w trakcie unikania sił tropiących, które miało na celu sprawdzić nie tylko swoje ograniczenia, ale też umiejętność działania w skrajnie niekorzystnych warunkach. Myślę, że zdobyta wiedza i doświadczenie pozwoli przetrwać w sytuacji braku pokarmu i wody podczas wykonywania zadań - powiedział sierż. pchor. Marcin Więzik.
Szkolenie zakończyło się dyskusją oraz wspólnym śniadaniem.

Back to top