„Doświadczenie EDK jest nam bardzo potrzebne. Potrzebujemy wejść w noc, żeby na nowo odnaleźć światło. Stąd ten niewygodny wieczór, ma być trochę ekstremalnie” – od tych słów salwatorianina ks. Macieja Szeszki rozpoczęła się homilia podczas Mszy św. inaugurującej Ekstremalną Drogę Krzyżową z Leśnicy do Trzebnicy (41 km). „W tej wędrówce nie będziemy sami. Będzie z nami Jezus. On będzie pośród nas się przemieszczał, będzie chciał zostawić nam swoje słowo.” – dodał przewodnik.

W tym niecodziennym wydarzeniu wzięli również udział podchorążowie WSOWL wraz z por. Magdaleną Chmielarczyk oraz kapelanem WSOWL ks. por. Maksymilianem Jezierskim.
Niektórzy uczestnicy podkreślali, że ta noc stała się dla nich okazją do niezapomnianych duchowych odkryć: „Po raz pierwszy doświadczyłem tak intensywnej modlitwy. Duże wrażenie zrobiła na mnie sama noc, a właściwie wejście w mrok. Towarzyszenie Chrystusowi w cierpieniu, a potem w śmierci i ta otaczająca nas ciemność, to wszystko sprawiło, że po raz pierwszy w życiu tak świadomie uczestniczyłem w Drodze Krzyżowej.” – powiedział Michał Krasnosielski.
Była to również dobra okazja do pobycia z Bogiem sam na sam: „W czasie całej drogi wiele razy doświadczyłam działania Pana. Gdy zadawałam jakieś pytania, rozmyślałam o różnych sprawach, Pan odpowiadał mi na nie w rozważaniach, które otrzymaliśmy w pakietach. Jego obecności nie dało się nie zauważyć. Z czasem coraz bardziej bolały nogi, plecy, oczy same się zamykały. Jednak nie było wątpliwości, trzeba dojść. Nie można odpuścić. Pan nas prowadził, on był naszym GPSem. Każdy kolejny krok robiłam dla Niego” – wspomina pchor. Alicja Wysocka.
Niektórzy wykorzystali ten czas na poprawę relacji z Bogiem: „Każdy kolejny kilometr, który pokonywałem w ciszy zmuszał mnie do refleksji nad najgłębiej zakopanymi sprawami w moim sercu, do odbudowy i pielęgnowania tego, co dobre.” – tak swoje wrażenia opisuje pchor. Filip Kaniowski.
Dla wielu młodych ludzi taki rodzaj wysiłku wiązał się nie tylko z pokonywaniem słabości ciała, ale również z pokonaniem słabości duszy: „Wędrówka ta była dla mnie walką z niedoskonałościami – nie fizycznymi lecz duchowymi, o których przypominały mi poszczególne stacje. Podczas rozważań przy każdej ze stacji widziałam fragmenty swojego życia, w dobitny sposób docierały do mnie sygnały: dasz radę zmienić swoje życie na lepsze, dasz radę przezwyciężyć swoje niedoskonałości… tylko zaufaj jeszcze mocniej Panu. Ta Ekstremalna Droga Krzyżowa sprawiła, że jeszcze bardziej pragnę otworzyć się na nowe, na działanie Jezusa, jeszcze bardziej chcę zaangażować się w życie. Powierzyć je absolutnie w ręce Boga.” – relacjonuje pchor. Katarzyna Krzyściak.
„Jezus wygrał walkę ze śmiercią, a ja swoją walkę. Po drodze myślałem kilka razy, po co tu jestem, dlaczego właściwie się tak męczę? Zrozumiałam, że Bóg zachęca nas, aby stawiać sobie wyzwania, uczy odwagi ich podejmowania i wytrwałości w ich realizacji. Wierzę w to, że Bóg uzdrowił moje wnętrze, dał mi wiarę, nadzieję i chęć do dalszej walki.” – podsumowuje pchor. Kamil Tyszka.


Back to top