Szkolimy się pod kierunkiem doświadczonych wykładowców i instruktorów, wielu z nich to byli żołnierze z pułków Rangers. Dajemy z siebie wszystko, bo wiemy, że to nasza życiowa szansa – mówią podchorążowie z Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych. Wiktor Zapart i Artur Chruściel jako pierwsi wzięli udział w studenckiej wymianie z Uniwersytetem Północnej Georgii.

W Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu od czterech lat uczą się na kierunku zarządzenie, w specjalności – artyleria lufowa. W styczniu 2017 roku sierż. pchor. Artur Chruściel i sierż. pchor. Wiktor Zapart wyjechali kontynuować studia w Stanach Zjednoczonych. – Przez pół roku mogą uczyć się w college’u wojskowym Uniwersytetu Północnej Georgii. To jedna z czołowych amerykańskich uczelni, która realizuje program kształcenia kadr wojskowych, czyli tzw. Reserve Officers' Training Corps – mówi mjr Piotr Szczepański, oficer prasowy WSOWL.
Studenci wyjechali dzięki porozumieniu o współpracy, jakie rektorzy obu uczelni podpisali w czerwcu ubiegłego roku. – Gwarantuje ono m.in. wymianę akademicką, co oznacza, że nasi podchorążowie bezpłatnie uczą się za oceanem, a studenci z Północnej Georgii na tych samych zasadach kształcą się w Polsce – dodaje rzecznik. Polsko-amerykańska umowa zakłada także, że wykładowcy i studenci obu placówek będą mogli publikować swoje prace we wspólnie wydawanych zeszytach naukowych.


Najpierw selekcja
– Zanim wyjechaliśmy do Stanów musieliśmy przejść gęste sito selekcji. Uczelnia wybrała wstępnie 14 kandydatów, ale ostatecznie weryfikacji poddały się cztery osoby. Mieliśmy kilka dni, aby przygotować się do egzaminu językowego TOEFL – opowiada pchor. Artur Chruściel.
Po dwóch tygodniach podchorążowie otrzymali wyniki i przeszli do kolejnego etapu rekrutacji. Tu liczyły się dotychczasowe osiągnięcia, średnia ocen oraz opinia służbowa i wyniki z egzaminu sprawnościowego. – Ostatecznie rektor-komendant uczelni zdecydował, że to właśnie ja oraz Wiktor Zapart polecimy do Stanów Zjednoczonych – dodaje.
To jednak nie wszystko. Przed rozpoczęciem nauki, już w USA, polscy studenci przeszli wyczerpujące szkolenie wstępne. Musieli na przykład przebiec jak najszybciej 8 km i jak najdłużej utrzymywać się z obciążeniem na powierzchni wody. – Od samego początku dali się poznać z jak najlepszej strony. Po zaliczeniu szkolenia otrzymali wyróżnienie od macierzystej kompanii „Delta” za zaangażowanie oraz wspieranie innych kadetów – podkreśla mjr Szczepański.


Taktyka Rangersów i dowodzenie
Podchorążowie na zajęciach spędzają kilkanaście godzin tygodniowo. Dzień rozpoczynają od dwugodzinnej porannej zaprawy. Potem ruszają na zajęcia. – System nauki jest trochę inny niż w Polsce. Za oceanem kadeci nie szkolą się w ramach specjalności, ale jako dowódcy. Wybór specjalności odbywa się dopiero przed promocją – opowiada pchor. Chruściel. Polacy uczą się m.in. taktyki Rangersów (to elitarne oddziały amerykańskich wojsk lądowych, jednostki lekkiej piechoty, przeszkolone w skokach spadochronowych. Rangersi są przygotowani do działania w różnego typu operacjach w dowolnym miejscu na świecie), doskonalą umiejętności związane z zarządzaniem i dowodzeniem plutonem. Dwa razy w tygodniu wyjeżdżają w góry, gdzie trenują techniki wysokościowe i taktykę w terenie górzystym. Studenci przyznają, że najciekawsze dla nich są zajęcia z dowodzenia małymi pododdziałami. Podchorążowie występują wówczas w roli dowódców plutonów lub sekcji i dowodzą swoimi kolegami. – W zależności od rozkazu bojowego, mamy wykonać zasadzkę na kolumnę, zorganizować bazę patrolową lub odbyć rajd. Cała taktyka działania oparta jest na Ranger Handbook (podręcznik taktyki dla amerykańskich Rangersów – przyp. red.), a wykładowcami są byli członkowie pułków Ranger – opowiadają.
Wojskowi studenci z Polski przyznają, że studia za granicą są dla nich dużym wyróżnieniem i szansą na zdobycie wyjątkowych umiejętności. – Dostaliśmy możliwość rozwinięcia umiejętności dowódczych, nauki współpracy z sojusznikami i szlifowania języka – mówi sierż. pchor. Wiktor Zapart, który trzy lata temu studiował także w Budapeszcie.


Wyjadą kolejni studenci
Władze Wyższej Szkoły Oficerskiej deklarują, że w przyszłości w podobnym systemie kształcić się będą kolejni polscy podchorążowie. – Obecnie na naszej uczelni jest dwóch studentów ze Stanów Zjednoczonych, którzy szkolą się ramię w ramię z polskimi podchorążymi – mówi mjr Marcin Bielewicz, prodziekan ds. wojskowych Wydziału Zarządzania. – Kadeci i podchorążowie poznają tradycje wojskowe innych armii, sposób funkcjonowania wojsk sojuszniczych. To może zaprocentować w przyszłości podczas wspólnych ćwiczeń, operacji pokojowych czy stabilizacyjnych – dodaje.
WSOWL współpracuje z wieloma uczelniami wojskowymi w Europie. Uniwersytet w Północnej Georgii jest pierwszą amerykańską uczelnią, z którą wrocławska placówka podpisała porozumienie. Podobną umowę władze szkoły zawarły niedawno z Uniwersytetem w Charleston. Uczelnia zamierza także współpracować z amerykańską akademią West Point. W planach są porozumienia z Koreą Południową, Wietnamem oraz Japonią.
Uniwersytet Północnej Georgii (University of North Georgia) jest państwową szkołą wyższą, znajdującą się w stanie Georgia. Placówka formalnie powstała w 2013, ale jej tradycje sięgają 1873 roku, kiedy to powstał pierwszy z wydziałów tej uczelni, czyli wydział rolniczy. Obecnie na uniwersytecie studiuje ok. 16 tys. osób, z czego niemal 700 uczestniczy w programie ROTC (Reserve Officers' Training Corps, Korpus Szkolenia Oficerów Rezerwy). Kadeci ochotnicy, którzy podpisują kontrakt z wojskiem, przechodzą odpowiednie szkolenie wojskowe, na zajęcia chodzą w mundurach, a po zakończeniu studiów mogą zostać wcieleni do wojska i pełnić służbę w korpusie oficerskim.



Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: WSOWL

Back to top